Spis treści:

Dlaczego historie są ważne?
Historia zaczyna się od konkretu, nie od morału
Dobra historia potrzebuje zmiany

Czuły punkt opowieści: dlaczego ta sytuacja ma znaczenie
Szkielet historii: ćwiczenie krok po kroku
Jak ożywić historię: scena, ciało, przedmiot i obraz
Historia ma służyć tym, którzy jej słuchają
Opowiadaj tyle, ile służy pracy
Najczęstsze pytania o storytelling

Storytelling w pracy z ludźmi: jak opowieści pomagają budować zaufanie, sens i zmianę

Jak opowiadać historie, które przykuwają uwagę? Od czego zależy, czy historia naprawdę nas poruszy i czy będziemy chcieli słuchać jej do końca?

Między innymi na te pytania odpowiada storytelling – czyli sztuka opowiadania historii. W pracy z ludźmi – w edukacji, wystąpieniach i prowadzeniu grup – nie wystarczy ważny temat ani dobra intencja. Opowieść zaczyna działać wtedy, kiedy osoba słuchająca może zobaczyć konkretną sytuację: napięcie, decyzję, czuły punkt i zmianę.

Ten poradnik powstał z perspektywy kilkunastu lat pracy z instytucjami kultury, organizacjami społecznymi i zespołami z misją. Pokazuje, jak szukać w doświadczeniu momentów, z których można budować historie przykuwające uwagę, wzmacniające zaufanie i pomagające lepiej rozumieć sens wspólnego działania.

autorką tekstu jest 
Lena Rogowska-Lewandowska

trenerka komunikacji, facylitatorka, mediatorka
Od kilkunastu lat wspiera instytucje kultury, organizacje społeczne i zespoły z misją w pracy nad współpracą, konfliktem, feedbackiem i bezpieczeństwem psychologicznym.

Dlaczego historie są ważne?

Homo sapiens to nie tylko człowiek myślący. To także człowiek opowiadający. Jonathan Gottschall, autor książki The Storytelling Animal, nazywa nas nawet Homo fictus – małpą z wielkim, opowiadającym umysłem. Opowieści nie zaczynają się dopiero wtedy, gdy ktoś mówi: „opowiem wam historię”. Są z nami właściwie bez przerwy – w snach, dziecięcych zabawach, filmach, plotkach, religii, polityce i wspomnieniach.

Will Storr w The Science of Storytelling idzie o krok dalej i pokazuje, że codzienne życie przeżywamy w „trybie historii”. Nasz mózg tworzy świat, w którym mieszkamy: zaludnia go postaciami, przypisuje im cele i role, a nas samych ustawia w centrum – jako bohaterów własnej opowieści. Kiedy coś się wydarza, nie zapisujemy tego w pamięci jak suchego faktu. Od razu próbujemy zrozumieć, co to znaczy: kto czego chciał, komu można ufać, co nam zagraża, co się zmienia i gdzie w tej sytuacji jesteśmy my.

Nasz mózg nie działa jak neutralny rejestrator rzeczywistości. Nie zapisuje świata takim, jaki „po prostu jest”. Nieustannie buduje jego model: wybiera z nadmiaru bodźców to, co uzna za ważne, pomija część informacji, dopowiada brakujące elementy, szuka przyczyn, intencji, zagrożeń, pragnień i zmiany. Z chaosu robi układ, w którym coś się wydarza, ktoś czegoś chce, coś mu przeszkadza, ktoś coś traci albo zyskuje, a po drodze pojawia się pytanie: co to wszystko znaczy?

Dlatego storytelling jest tak ważny w edukacji, przywództwie i pracy z grupami. Nie jest tylko techniką „ciekawego mówienia”. Jest sposobem pracy z tym, jak ludzie naprawdę rozumieją doświadczenie: przez sytuacje, napięcia, intencje, wybory i zmianę.

To dlatego samo zdanie „zaufanie jest ważne” zwykle nie wystarcza. Jest prawdziwe, ale zbyt gładkie. Można się z nim zgodzić i niczego nie poczuć. Podobnie ze zdaniami: „warto słuchać”, „błędy są okazją do nauki”, „komunikacja ma znaczenie”, „odwaga wymaga ryzyka”. To są myśli, pod którymi wiele osób mogłoby się podpisać. Ale sama zgoda rzadko coś w nas porusza.

Historia działa inaczej. Nie mówi tylko, że zaufanie jest ważne. Pokazuje moment, w którym ktoś musiał zaufać – albo zaryzykować, że zostanie zawiedziony. Nie tłumaczy ogólnie, że błędy uczą. Pokazuje człowieka, który po błędzie chciał się schować, a potem musiał zdecydować, czy wróci do działania. Nie opowiada o odwadze jako cesze charakteru. Pokazuje chwilę, w której komuś drżał głos, ale mimo to powiedział coś, co było dla niego ważne.

I właśnie od tego zaczyna się praktyka storytellingu: od znalezienia momentu, w którym ogólna myśl staje się czyimś doświadczeniem.

Historia zaczyna się od konkretu, nie od morału

Wyobraź sobie, że chcesz opowiedzieć o ważnej dla ciebie wartości: odwadze, zaufaniu, odpowiedzialności albo współpracy. Nazwanie wartości to dopiero początek. Żeby powstała historia, ta wartość musi się ukonkretnić. Więc zamiast zaczynać od pytania: „o jakiej wartości chcę opowiedzieć?”, zapytaj: „kiedy ta wartość naprawdę była widoczna?"

W jakiej sytuacji ktoś musiał zdobyć się na odwagę? Kiedy zaufanie wiązało się z oddaniem części kontroli? W którym momencie odpowiedzialność oznaczała trudną decyzję? Kiedy współpraca przestała być hasłem, a stała się czyimś gestem, zatrzymaniem albo zrobieniem miejsca dla drugiej osoby? Dopiero tam zaczyna się materiał na opowieść: w konkretnej sytuacji, w której ktoś czegoś chce, coś mu to utrudnia, coś jest do stracenia i trzeba jakoś odpowiedzieć.

Kindra Hall w Stories That Stick sprowadza storytelling do prostego rdzenia: historia potrzebuje konkretnej osoby, konkretnego momentu, emocji i szczegółu. Nie musi być wielka ani literacka. Czasem wystarczy krótka scena: ktoś stoi przed salą i zapomina pierwszego zdania; nauczycielka przez chwilę milczy, zamiast poprawić dziecko; lider mówi zespołowi „nie wiem”; trenerka widzi, że grupa przestała słuchać i musi zdecydować, czy będzie brnęła dalej, czy zatrzyma proces. 

Opowieść traci siłę, kiedy za szybko podajemy jej sens. „Trzeba sobie ufać”. „Warto słuchać”. „Błędy są potrzebne”. „Dobra komunikacja jest podstawą współpracy”. To mogą być prawdziwe zdania, ale są jeszcze zbyt gładkie. Brakuje im sytuacji, w której ktoś musi sprawdzić, co te słowa naprawdę znaczą.

Dobra opowieść nie zaczyna się więc od zdania: „dobra komunikacja jest podstawą współpracy”. Zaczyna się od konkretu. Na przykład od spotkania, na którym wszyscy wiedzieli, o co chodzi, ale nikt nie chciał powiedzieć tego na głos. Marker leżał przy flipcharcie. Ktoś stukał długopisem o kubek. Ktoś inny patrzył w telefon. Prowadząca czuła, że grupa odpływa. Mogła przejść do następnego punktu programu – albo zatrzymać się i zapytać: „czego właśnie nie mówimy?”.

Dobra historia potrzebuje zmiany

Konkret jest początkiem pracy nad opowieścią. Kolejnym etapem jest zmiana. Żeby opis – miejsca, ludzi, gestów i przedmiotów – nie pozostał opisem, a stał się historią, potrzebna jest zmiana. Historia pojawia się, kiedy coś się przesuwa: w myśleniu, relacji, decyzji, obrazie siebie albo świata.

Nie każde wspomnienie jest więc historią. Można opowiedzieć wiele rzeczy po kolei: gdzie ktoś był, co robił, kogo spotkał, co powiedział. Ale jeśli w tym doświadczeniu nic się nie zmieniło, osoba słuchająca może mieć poczucie, że dostała zapis wydarzeń, a nie opowieść.

Dobra historia ma ruch. Zaczyna się tam, gdzie coś przestaje być takie jak wcześniej. Ktoś czegoś chce, ale coś staje mu na drodze. Ktoś był pewien, że wie, jak działa świat, a potem wydarza się coś, co tę pewność narusza. Ktoś próbuje robić wszystko po staremu, ale stary sposób przestaje wystarczać.

John Yorke w Into the Woods pokazuje, że historia nie jest po prostu ciągiem wydarzeń. Jest strukturą zmiany. W najprostszej wersji można ją zobaczyć jako drogę: stary świat, pęknięcie, próba poradzenia sobie, moment prawdy i powrót osoby, która nie jest już dokładnie taka sama.

W bardzo wielu podejściach do storytellingu wraca podobna intuicja: opowieść potrzebuje napięcia. Czasem nazywa się je konfliktem, czasem przeszkodą, zakłóceniem, podróżą albo przemianą. Słowa są różne, ale rdzeń pozostaje podobny: ktoś znajduje się w sytuacji, która czegoś od niego wymaga. To, co dotąd działało – sposób myślenia, reagowania, rozumienia siebie albo innych – przestaje wystarczać.

Dlatego, pracując nad własną historią, warto zapytać:
Co było „starym światem” – czyli jak myślałam, działałam albo czego byłam pewna wcześniej?
Co ten świat naruszyło?
Czego wtedy chciałam?
Co próbowałam zrobić?
Co nie zadziałało?
Co po tej sytuacji było już inne?

Te pytania pomagają odróżnić historię od opisu. Opis mówi: „tak było”. Historia pokazuje: „tak było, coś się wydarzyło, musiałam jakoś odpowiedzieć – i po tym doświadczeniu coś było już inne”.

Zmiana przyciąga uwagę, bo narusza przewidywalność. Kiedy wszystko dzieje się zgodnie z oczekiwaniem, uwaga może się rozluźnić. Ale kiedy ktoś nagle milknie, plan się sypie, twarz drugiej osoby tężeje albo dziecko reaguje inaczej niż zwykle, zatrzymujemy się. Chcemy sprawdzić, co się dzieje i co to znaczy. Właśnie tam często zaczyna się opowieść.

Czuły punkt opowieści: dlaczego ta sytuacja ma znaczenie

Zmiana w historii zawsze wydarza się komuś. Nie jest abstrakcyjnym ruchem od punktu A do punktu B. Dotyka osoby, która ma swoje przekonania, lęki, pragnienia i sposoby radzenia sobie ze światem. Dlatego to samo wydarzenie dla jednej osoby może być drobiazgiem, a dla innej – momentem, który zostaje w pamięci na lata.

Ktoś słyszy krytyczną uwagę i wzrusza ramionami. Ktoś inny słyszy ją i nagle znowu ma osiem lat. Ktoś spóźnia się na autobus i po prostu czeka na następny. Ktoś inny czuje, jak wraca stara opowieść o tym, że jest nieogarnięty, zawodny, zawsze trochę gorszy. Ktoś ma wystąpić przed grupą i traktuje to jak zwykłe zadanie. Ktoś inny czuje, że zanim powie pierwsze zdanie, jego ciało już go zdradziło.

Właśnie tam pojawia się czuły punkt opowieści: w miejscu, w którym sytuacja dotyka czegoś ważnego dla konkretnej osoby. Historia najlepiej działa wtedy, kiedy wydarzenie trafia w miejsce, które nie jest obojętne.

Will Storr w The Science of Storytelling pisze o tym, że postaci w historiach noszą w sobie pewien model świata: przekonanie o tym, kim są, czego muszą pilnować, jak zdobyć miłość, bezpieczeństwo, uznanie albo kontrolę. Ten model nie musi być wypowiedziany wprost. Często działa pod spodem.

„Nie mogę się pomylić”.
„Muszę nad wszystkim panować”.
„Jak pokażę słabość, stracę szacunek”.
„Mój głos mnie zdradzi”.
„Nikt mnie naprawdę nie słucha”.
„Jeśli odpuszczę, wszystko się rozpadnie”.

Czuły punkt to miejsce, w którym zwykła sytuacja dotyka czegoś głębszego: przekonania, lęku albo pragnienia, od którego nagle zaczyna zależeć więcej.

Dlatego historia o czerwienieniu się nie jest tylko historią o reakcji ciała. Jest historią o dziewczynce, która chciała mówić, ale odkryła, że zanim inni usłyszą jej myśl, mogą najpierw zobaczyć jej wstyd. Historia o trenerce, która traci kontakt z grupą, nie jest tylko historią o źle dobranym ćwiczeniu. Jest historią o kimś, kto wierzył, że bezpieczeństwo daje dobry plan – i musiał zobaczyć, że czasem większej odwagi wymaga odejście od planu. Historia o liderce, która mówi „nie wiem”, nie jest tylko historią o braku informacji. Jest historią o człowieku, który sprawdza, czy może zachować autorytet, nie udając pewności.

Czuły punkt nie służy temu, żeby historię dramatyzować. Służy temu, żeby ją uczłowieczyć. Dzięki niemu słuchacz rozumie, dlaczego ta sytuacja miała znaczenie właśnie dla tej osoby. Widzi nie tylko, co się wydarzyło, ale też co było zagrożone: obraz siebie, relacja, poczucie bezpieczeństwa, potrzeba przynależności, prawo do głosu, wiara we własną sprawczość.

Warto więc zapytać: dlaczego właśnie ta sytuacja mnie poruszyła? Co próbowałam ochronić? Jakie przekonanie o sobie albo o świecie zaczęło się chwiać? Co było trudniejsze, niż mogło wyglądać z zewnątrz?

Bo dobra historia rzadko jest tylko o tym, że coś się wydarzyło. Jest o tym, że wydarzyło się komuś, dla kogo to coś miało znaczenie.

Szkielet historii: ćwiczenie krok po kroku

Kiedy masz już konkretny moment, zmianę i czuły punkt – ułóż roboczy szkielet historii. Szkielet to narzędzie do zobaczenia, czy historia ma wewnętrzną logikę. Szkielet nie musi brzmieć dobrze. Ma działać jak konstrukcja pod spodem – słuchacz nie będzie jej widzieć, ale dzięki niej opowieść się nie rozsypie. Szkielet możesz stworzyć dokańczając poniższe zdania.

Kiedyś myślałam/myślałem, że…
Pierwsze zdanie to opis starego świata. Przekonanie, z którym wchodzisz w historię. Może brzmieć: „dobry prowadzący zawsze wie, co robi”, „jak się czerwienię, tracę głos”,  „liderka nie może pokazać niepewności”.

Pewnego dnia wydarzyło się…
To jest moment, który narusza stary porządek. Coś się dzieje: ktoś coś mówi, grupa milknie, dziecko reaguje inaczej niż zwykle, plan przestaje działać, ciało robi coś, czego nie da się ukryć.

Wtedy najbardziej chciałam/chciałem…
Tutaj pojawia się pragnienie. Chciałam dobrze wypaść. Chciałam odzyskać kontrolę. Chciałam, żeby nikt nie zauważył mojego wstydu. Chciałam pomóc.

Próbowałam/próbowałem poradzić sobie przez…
To zdanie pokazuje działanie. Bohaterka nie tylko czuje – próbuje coś zrobić. Trzyma się planu, milczy, żartuje, przyspiesza, poprawia innych, tłumaczy się, udaje spokój, bierze wszystko na siebie.

Ale to nie zadziałało, bo…
To zdanie pokazuje że dawny sposób działania jest nieskuteczny. Im bardziej trzymam się scenariusza, tym bardziej tracę kontakt z grupą. Im szybciej poprawiam dziecko, tym mniej ono mówi. Im bardziej próbuję ukryć czerwienienie się, tym mocniej czuję, że wszyscy je widzą.

Moment, który coś we mnie zmienił, to…
To nie musi być wielkie olśnienie. Czasem to jedno zdanie, pauza, spojrzenie, decyzja, gest. Chwila, w której bohater widzi coś inaczej niż wcześniej.

Dzisiaj rozumiem to tak…
Tu pojawia się sens, ale dopiero po doświadczeniu. Nie jako morał na początku, tylko jako wniosek, który wyrósł z sytuacji.

Opowiadam tę historię, bo…
To pytanie jest szczególnie ważne w pracy z ludźmi. Pomaga sprawdzić, po co ta historia ma wybrzmieć. 

To jeszcze nie jest opowieść. To jej mapa. W gotowej wersji można zacząć zupełnie inaczej – od sceny, obrazu, zdania, ciała. Szkielet zostaje pod spodem. Pomaga zdecydować, co jest naprawdę ważne, a co jest tylko tłem. Pomaga nie zaczynać od morału. Pomaga nie uciec w długie wyjaśnienia. Pomaga zobaczyć, gdzie opowieść ma napięcie, a gdzie jest tylko komentarzem do własnego doświadczenia. Dopiero potem można pracować nad brzmieniem: zmienić kolejność, skrócić tło, zacząć od środka sceny, dodać szczegół, ciało, przedmiot, ciszę. Ale zanim historia stanie się piękna, dobrze, żeby była czytelna. 

Jak ożywić historię: scena, ciało, przedmiot i obraz

Kiedy masz już szkielet, historia zaczyna stać na własnych nogach. Widać, skąd bohater wychodzi, co go zatrzymuje, czego próbuje i co się w nim przesuwa. Teraz trzeba dodać to, dzięki czemu odbiorca może wejść w sytuację: scenę, ciało, przedmiot, obraz.

Najpierw wybierz jedną scenę. Nie streszczaj całego procesu. Zatrzymaj się w jednym miejscu i czasie. W klasie. Przy stole. Na korytarzu. W sali szkoleniowej. Przed ekranem komputera. W chwili, w której ktoś coś powiedział, zamilkł, spojrzał w bok, odłożył kartki, zacisnął ręce albo zrobił coś inaczej niż zwykle.

Potem dodaj szczegół z ciała. Historia zaczyna działać mocniej, kiedy wiemy, gdzie doświadczenie zapisało się w człowieku. Czy komuś zrobiło się gorąco? Czy ścisnął się żołądek? Czy głos utknął w gardle? Czy ręce zaczęły drżeć? Czy ciało chciało uciec, zniknąć, przejąć kontrolę?

Dodaj też jeden przedmiot. Przedmiot zakotwicza opowieść w świecie. Marker przy flipcharcie. Kubek z zimną kawą. Kartki z planem zajęć. Krzesło odsunięte od kręgu. Telefon położony ekranem do dołu. Zeszyt dziecka. Mikrofon, który nagle wydaje się za ciężki. Takie szczegóły sprawiają, że historia przestaje być ogólnym wspomnieniem, a zaczyna być sceną, którą można zobaczyć.

Na końcu sprawdź, gdzie w twojej historii pojawia się zdanie, które brzmi jak morał. „Wtedy zrozumiałam, że trzeba sobie ufać”. „To mnie nauczyło, że błędy są ważne”. „Od tej pory wiem, że warto słuchać”. I zamień je na obraz. Zamiast: „zrozumiałam, że muszę zaufać grupie” – pokaż moment, w którym odkładasz scenariusz na parapet i przez kilka sekund milczysz razem z ludźmi w sali. Zamiast: „nauczyłam się, że błędy są potrzebne” – pokaż dziecko, które ściera gumką dziurę w kartce, a ty po raz pierwszy nie mówisz: „zacznij od nowa”, tylko siadasz obok i pytasz: „co chciałaś tu narysować?”. Zamiast: „odwaga polega na mówieniu mimo wstydu” – pokaż ośmioletnią dziewczynkę, która czuje gorącą twarz, słyszy śmiech za plecami i mimo wszystko kończy zdanie.

To jest moment, w którym historia zaczyna oddychać. Nie przez ozdobne słowa, ale przez konkrety, które niosą sens. Scena pokazuje, gdzie jesteśmy. Ciało pokazuje, jaka jest stawka. Przedmiot zatrzymuje uwagę. Obraz pozwala odbiorcy samemu poczuć znaczenie, zanim usłyszy wniosek.

Historia ma służyć tym, którzy jej słuchają

Kiedy historia zaczyna już mieć kształt – ma konkretny moment, zmianę, czuły punkt, scenę i szczegół – warto zadać jeszcze jedno pytanie: po co ją opowiadam? Bo dobra historia nie jest tylko odsłonięciem siebie. Nie jest popisem, ozdobą wystąpienia ani sposobem na zrobienie wrażenia. Dobra historia otwiera coś dla osób po drugiej stronie. Może pomóc im rozpoznać własne doświadczenie. Może nazwać napięcie, które znają, ale rzadko o nim mówią. Może dać im bezpieczną przestrzeń do pomyślenia: „co ja robię w podobnej sytuacji?”.

Historia o czerwienieniu się może być więc nie tylko historią o wstydzie. Może być zaproszeniem do rozmowy o tym, co robimy, kiedy ciało przeszkadza nam mówić. Historia o odłożeniu scenariusza może być nie tylko anegdotą trenerską. Może pomóc prowadzącym zobaczyć napięcie między przygotowaniem a obecnością. Historia o liderce, która mówi „nie wiem”, może otworzyć rozmowę o autorytecie, zaufaniu i prawdzie w zespole.

Historie są jedną z form uczenia się „na próbę”. Jonathan Gottschall porównuje je do symulatora doświadczenia: tak jak pilot może ćwiczyć lądowanie w trudnych warunkach, zanim znajdzie się w prawdziwym samolocie, tak człowiek może w opowieści przećwiczyć sytuacje, które w realnym życiu bywają zbyt ryzykowne, bolesne albo skomplikowane.

To szczególnie ważne w pracy z ludźmi, bo większość naszych najtrudniejszych momentów nie dotyczy prostych zadań, tylko relacji: co powiedzieć, kiedy się boję? jak zareagować, kiedy ktoś mnie zawstydza? czy zaufać, czy się wycofać? czy przyznać, że nie wiem? czy postawić granicę? czy poprosić o pomoc?

Historia pozwala wejść w taką sytuację bez natychmiastowych konsekwencji. Możemy zobaczyć czyjś lęk, czyjąś decyzję, czyjeś zawahanie i przez chwilę sprawdzić w sobie: co ja bym zrobiła? czego bym uniknęła? co próbowałabym ocalić? co byłoby dla mnie najtrudniejsze?

To nie jest uczenie przez instrukcję. Raczej uczenie przez wewnętrzną próbę. Słuchacz nie dostaje gotowej odpowiedzi, ale dostaje scenę, w której może bezpiecznie rozpoznać własne napięcia. Może „pożyć” przez chwilę cudzym doświadczeniem – i dzięki temu lepiej zobaczyć swoje.

Dlatego dobra historia nie mówi: „tak trzeba”. Dobra historia daje możliwość przećwiczenia myśli, emocji i wyborów, zanim człowiek spotka się z nimi naprawdę.

Opowiadaj tyle, ile służy pracy

Osobista historia ma siłę, ale właśnie dlatego potrzebuje odpowiedzialności. W pracy z grupą nie chodzi o to, żeby powiedzieć wszystko. Chodzi o to, żeby wybrać tyle, ile pomaga słuchaczom wejść w sens doświadczenia.

Nie każda historia musi być bardzo intymna. Czasem najwięcej niesie opowieść prosta i nieduża: o jednym zdaniu, jednej pomyłce, jednej decyzji, jednej chwili zawahania. Im bardziej osobisty temat, tym ważniejsze staje się pytanie, czy historia jest już w nas na tyle ułożona, że możemy ją opowiedzieć bez obciążania nią grupy.

Dobra opowieść daje odbiorcom przestrzeń. Nie wciąga ich w cudzy dramat bez wyjścia. Nie domaga się współczucia. Nie mówi: „skoro ja tak zrobiłam, wy też musicie”. Raczej pokazuje doświadczenie i zostawia miejsce na własne rozpoznanie.

Można więc przed opowiedzeniem historii zadać sobie trzy pytania:

Czy wiem, po co ją opowiadam?
Czy ta historia służy ludziom po drugiej stronie, a nie tylko mojej potrzebie wypowiedzenia się?
Czy zostawia im wolność, żeby mogli pomyśleć po swojemu?

To szczególnie ważne w edukacji, przywództwie i pracy trenerskiej. Historia może otwierać, ale może też zamykać. Może zapraszać do refleksji, ale może też zbyt szybko podsuwać gotowy sens. Może budować kontakt, ale może też przesunąć uwagę z grupy na osobę opowiadającą.

Storytelling nie polega na tym, żeby mówić ładniej. Polega na tym, żeby trafniej wybierać doświadczenia, które niosą sens. Dane są potrzebne. Pojęcia są potrzebne. Teorie pomagają porządkować świat. Ale kiedy pracujemy z ludźmi, często potrzebujemy jeszcze czegoś: sytuacji, w której można zobaczyć człowieka. Jego pragnienie, lęk, decyzję, pomyłkę, zmianę.

Historia sprawia, że wiedza ma gdzie osiąść. Nie zastępuje myślenia. Nie zwalnia z rzetelności. Nie jest ozdobą dodaną na końcu prezentacji. Jest sposobem prowadzenia uwagi przez doświadczenie: od konkretu, przez napięcie, do znaczenia.

Bo dobra historia nie kończy się na tym, że ktoś jej wysłuchał. Dobra historia zostaje w człowieku jako możliwość: można zobaczyć inaczej, odpowiedzieć inaczej, spróbować inaczej.

Najczęstsze pytania o storytelling

Czym jest storytelling?

Storytelling to sztuka nadawania doświadczeniom formy opowieści. Nie polega tylko na przekazywaniu faktów ani na ozdabianiu wypowiedzi anegdotami. Chodzi o takie ułożenie zdarzeń, żeby było widać, kto jest w tej historii, czego chce, co staje mu lub jej na drodze, co się zmienia i dlaczego to ma znaczenie.

W pracy z ludźmi storytelling pomaga zamienić ogólną myśl, wartość albo wniosek w konkretną sytuację, którą można sobie wyobrazić, poczuć i odnieść do własnego doświadczenia. Dlatego dobra opowieść nie tylko informuje. Pomaga rozumieć: siebie, innych, decyzje, napięcia i sens tego, co się wydarzyło.

Do czego służy storytelling w pracy z ludźmi?

Storytelling pomaga mówić o ważnych sprawach w sposób konkretny, żywy i zrozumiały. W edukacji, facylitacji, wystąpieniach czy pracy z grupą opowieść może otworzyć rozmowę o doświadczeniach, decyzjach, wartościach i napięciach, o których trudno mówić samym językiem pojęć.

Dobrze opowiedziana historia nie tylko przekazuje informację. Pomaga osobom słuchającym zobaczyć sytuację od środka, rozpoznać coś we własnym doświadczeniu i bezpieczniej pomyśleć o tym, co same robią w podobnych momentach. Dzięki temu storytelling może wspierać uczenie się, budowanie zaufania, rozmowę o zmianie i lepsze rozumienie sensu wspólnego działania.

Czym storytelling różni się od anegdoty, przykładu albo case study?

Anegdota najczęściej zaciekawia, rozluźnia albo pokazuje jakiś charakterystyczny moment. Przykład pomaga wyjaśnić myśl. Case study porządkuje sytuację, problem, działania i efekty.

Storytelling może korzystać z każdego z nich, ale idzie głębiej. Nie chodzi tylko o ilustrację ani opis zdarzenia. Historia ma napięcie i zmianę: ktoś czegoś chce, coś mu lub jej to utrudnia, coś jest do stracenia i po drodze coś zostaje zobaczone inaczej.

Dlatego dobra opowieść nie jest tylko „przykładem do tezy”. Pozwala osobom słuchającym wejść w doświadczenie, poczuć jego stawkę i samodzielnie odkryć znaczenie.

Chcesz lepiej opowiadać o tym, co robisz?

Prowadzimy warsztaty storytellingu i wystąpień publicznych dla osób pracujących z ludźmi – w edukacji, facylitacji, szkoleniach, zespołach i organizacjach z misją. Pomagamy znaleźć historie, które niosą sens, uporządkować przekaz i mówić w sposób autentyczny, konkretny i angażujący.

Napisz do nas – zaczniemy od rozmowy.

Dodatkowe źródła

Storr, Will, The Science of Storytelling
Książka pokazująca, jak opowieści wiążą się z naszym sposobem rozumienia siebie, innych ludzi i zmiany. Ważna szczególnie dla myślenia o bohaterze, pragnieniu, napięciu i tym, dlaczego historia zaczyna działać dopiero wtedy, kiedy narusza czyjś obraz świata.

Yorke, John, Into the Woods: A Five-Act Journey Into Story
Jedna z najważniejszych książek o strukturze opowieści. Pomaga zobaczyć historię jako drogę zmiany: od znanego świata, przez pęknięcie i próbę poradzenia sobie, aż do momentu, po którym coś zostaje zobaczone inaczej.

Gottschall, Jonathan, The Storytelling Animal: How Stories Make Us Human
Książka pokazująca, że opowieści są jednym z podstawowych sposobów, w jakie ludzie uczą się rozumieć świat społeczny. Szczególnie ważna jest tu metafora historii jako bezpiecznego „symulatora” doświadczeń, decyzji i relacji.

Herman, David, Storytelling and the Sciences of Mind
Publikacja łącząca badania nad narracją z naukami o umyśle. Pomaga myśleć o storytellingu nie tylko jako o technice mówienia, ale jako o sposobie porządkowania doświadczenia, budowania sensu i tworzenia świata opowieści.

Barker, Michelle; Brown, David Griffin, Immersion and Emotion: The Two Pillars of Storytelling
Praktyczna książka o tym, jak opowieść angażuje uwagę i emocje osób słuchających. Ważna szczególnie dla pracy ze sceną, konkretem, szczegółem, obrazem i poczuciem wejścia w sytuację.

Fundacja Kultury Dialogu

Adres korespondencyjny

kontakt@kulturadialogu.pl

508-332-838

Kontakt

Konotopska 3/27

02-496 Warszawa

NIP 5213703366

REGON 362236417

Erste Bank Polska 

PL 23 1090 2590 0000 0001 5578 2262

 

Szafirowa 16

05-652 Załęże Duże

Zespół Fundacji to ponad 20 lat doświadczeń w towarzyszeniu instytucjom i organizacjom społecznym w zmianie - wzmacnianiu komunikacji, współpracy i bezpieczeństwa.